Tak nazwałam naszą separację (to chyba już jedyna rzecz, którą jeszcze mogę nazwać "naszą" ;D) i tak ją potraktuję. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zobaczymy, do czego wrócę po wakacjach. Ale na pewno będę już wtedy wypoczęta :-)
Mój cel w życiu to rozpieszczanie siebie i bliskich mojemu sercu, dawać / szerzyć radość; to zamierzam dalej robić.
Po raz pierwszy w życiu jestem gotowa wybaczyć wszystko (jeśli chodzi o przeszłe rzeczy, już to zrobiłam), i kocham w sposób, którego wcześniej nigdy nie rozumiałam: niesamolubny. Chcę, żeby mój Mąż był szczęśliwy, ze mną lub bez.
Przygotowałam sobie nawet listę rzeczy do zrobienia (do końca życia) :-)
1) być miłą/milszą dla każdego (oprócz chamów), zwłaszcza dla bliskich
2) pracować nad akceptacją i tolerancją zachowań innych ludzi,
niezależnie od mojego nastroju, zdania itd. Czyli nie oceniać innych (zwłaszcza
za szybko)
3) każdego dnia robić coś dla siebie, rozpieszczać się, min. 1h
(ulubiona muzyka, głaskanie kotów, maseczka na twarz, świeca zapachowa, pyszne
jedzonko, książka, fajny serial/film itd.); tak spędzić każdy dzień, żeby było
jak najmilej - ale to robię już od paru miesięcy w sumie, jak nie dłużej
4) bać się tylko wtedy, kiedy powinnam; inaczej sama sobie stoję na
drodze; czyli być odważniejszą i bardziej otwartą
5) myśleć o każdym problemie jak o zadaniu do rozwiązania, najlepiej czyimś
zadaniu :-)
6) być uważną w każdym momencie dnia, bo liczy się tylko to, co tu i teraz;
cieszyć się chwilą - to też robię w sumie już długo
7) odświeżać dalej hiszpański
8) skupiać się na pozytywach i na tym, na co mam wpływ; doceniać, co mam
9) nie stresować się porażkami, błędami, tylko je doceniać - dzięki nim
można się czegoś nauczyć
10) unikać ludzi, którzy źle na mnie działają (czyli tzw. toskycznych)
.
.
.
.
.
100) zawojować świat ;-)


Komentarze
Prześlij komentarz