Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

Szczęście to kwestia naszej decyzji, nie przypadku

  Z każdym dniem coraz łatwiej mi się samej żyje, sama siebie bardzo wspieram i czasem się nad sobą porozczulam (od "czułość" ;) ), ale tylko tyle, ile trzeba, kilka sekund, to mi bardzo pomaga. Jestem dzielna, wiem o tym, ale z drugiej strony, co miałabym robić? Załamywać się? I tracić cenny czas i życie? Po moim trupie. I z każdym dniem teraz coraz bardziej widzę, co było nie tak z drugiej strony... Przestałam widzieć winę po mojej... Bo moje każde słowo i zachowanie było jedynie reakcją na jego akcje. Nie słuchał, nie słyszał, umniejszał (moim żalom, i in.), latami. Mówiłam, ostrzegałam, że czuję się przy nim często samotna, nierozumiana, niewidzialna. Dopiero po latach zaczął się starać, ale było już za późno, bo ja się, chcąc nie chcąc, zdystansowałam, uczucia przygasły (ale one były, nie wiem, czy nadal są, ale jak je obudził, to czułam, ze miłość nie zgasła, tylko była przez rozczarowania, frustracje oraz bezsilność ciągle przysypywana). Skupiłam się bardziej na sobie,...

Tęcza wszędzie!

  Od 4 dni jest u mnie naprawdę dobrze. Nie wytrącił mnie z równowagi nawet trzykrotny kontakt z prawie już byłym Mężem (dałam plamę, bo wysłałam coś niechcący do niego, a niekoniecznie miał to zobaczyć, więc musiałam zadzwonić, żeby prosić o skasowanie. Wierzę, że to zrobił). Skoro już był kontakt, to potem zadzwoniłam jeszcze w związku z czymś tam, a potem jeszcze z czymś kolejnym. Cała ja. "I jeszcze....". "A, i jeszcze....". No, zawsze mam coś do powiedzenia. Aż trudno uwierzyć, że lubię też milczeć. Ale są różne rodzaje milczenia. I nie mam na myśli tego niezręcznego... Ja lubię pomilczeć też tak po prostu, bo sobie kontempluję piękno wieczoru na balkonie lub na spacerze jakieś widoki. Ale nie ma gorszego milczenia, według mnie, niż milczenie mężczyzny, którego się jeszcze kocha, a który przez 11 lat i jeszcze miesiąc temu był najbliższą mi osobą na świecie, a teraz jest soplem lodu. I traktuje każdego na świecie milej niż mnie. Czy to jest fair? No oczywiście,...

Komunikacja w związku (w jakiejkolwiek relacji zresztą) to podstawa

  Według mnie nasze problemy wzięły się nie tylko z różnych potrzeb i odmiennego sposobu okazywania uczuć, ale głównie z nieporozumień/złych interpretacji słów, min i zachowań partnera. Nie wiem, skąd to wynikało. Pewnie akurat tu byliśmy tak podobni do siebie, że aż nam to zaszkodziło, a z kolei np. w niektórych zainteresowaniach, hobby, i in. byliśmy kompletnie różni. Ogólnie to uważam, że nieważne, gdzie i jakie są podobieństwa i różnice, bo jeśli jest miłość i wiemy, że dana osoba chce dla nas jak najlepiej, to już jest recepta na szczęście w związku. Problem oczywiście w tym, że jak się mieszka z kimś, przebywa dużo na co dzień, to wtedy to i owo może zacząć irytować, uwierać. Wtedy jest czas (zawsze zresztą) na komunikację, wymianę myśli (na zasadzie „czuję się tak i śmak, kiedy Ty…”), bo jak się komunikuje, to nie może być źle. Nie zawsze się drugą stronę rozumie (w moim przypadku było tak dosłownie 2-3 razy podczas naszego 11-letniego związku), ale niektóre rzeczy trzeb...

Mężczyzna, który kocha...

Natknęłam się na ten wpis kilka dni temu i musze przyznać, że działa na mnie dobrze, więc podzielę się nim, bo może i na jakąś inną fajną babkę tak zadziała, w razie potrzeby :-) (pogrubienia są akurat tu moje, bo dokładnie oddają to, co czuję/czułam). „ Wiem, że go kochasz i bardzo za nim tęsknisz, ale skoro Cię zostawił, to musi mieć coś z głową. Pewnie ciągle na niego czekasz, wpatrujesz się w spadające gwiazdy i wierzysz, że czas nie był dla Was właściwy. Albo że facet się pogubił, musi uporządkować swoje życie, zanim będzie gotowy na związek z Tobą. To tylko słodkie kłamstwa, które powodują, że czujesz się lepiej, ale one tak naprawdę nie naprawią niczego. Zostawił Cię. Prawdopodobnie nie mając jakiegoś konkretnego powodu, albo bez uprzedzenia. Odszedł z miejsca, które zarezerwowałaś dla niego w swoim życiu i sercu. Nawet nie poprosił Cię, abyś na niego czekała… Nie przeprosił…. On nie jest wart czekania. Ani walki. Nie jest wart Ciebie! Jeśli byłby to facet dla Ciebie – byłb...

Zdrowy egoizm, bagaż od Rodziny, i parę innych wynurzeń

Całe moje życie, od kiedy pamiętam, myślałam o innych, i o mnie w ich oczach. Dopiero kilka lat temu zaczęło się to zmieniać. Poczynając od relacji z moją siostrą, którą w końcu zdecydowałam się (z szacunku do mojego zdrowia) uciąć po raz kolejny (po wielokrotnym wybaczaniu), przez sytuacje w pracy, które mnie wielu rzeczy nauczyły i przez które musiałam już coś w sobie zmienić, żeby chronić siebie i swoje zdrowie, po odkrycie i pokochanie siebie, bo jestem super, jaka jestem i już nie czuję potrzeby udowadniania tego komukolwiek. Kto mnie naprawdę dobrze zna, ten wie. I  nie musi mnie znać 10 ani 30 lat. Często nawet osoby mieszkające ze mną nie znały mnie tak naprawdę… Ja wiem, jaka jestem, jakie są moje zalety, a jakie słabości. Ludzie mają niesamowite zamiłowanie do oceniania, krytykowania i zmieniania innych (a niech ktoś spróbuje ich skrytykować, a potem powiedzieć „nie bądź taka przewrażliwiona”, „nie bierz tego do siebie” :D). Ale na siebie spojrzeć to już sztuka. Można c...